Katarynka dla niewidomej dziewczynki stała się wyjątkowym przedmiotem. W jej smutnym życiu, pogrążonym w ciemnościach, nagle pojawiła się melodia tego mechanicznego instrumentu, zachęciła ją do tańca i przyniosła nadzieję.
My również czasami czujemy się tak, jakby ktoś zgasił światło. Zdarza się, że nic nas nie cieszy, a codzienność przytłacza. Warto wtedy wrócić do dobrych wspomnień, ważnych rozmów. Ale jak to zrobić? Jednym z pomysłów może być zbudowanie własnej katarynki i schowanie w niej karteczek z dobrymi treściami, do których w każdej chwili możemy wrócić.
Właśnie takiego wyzwania podjęła się w tym tygodniu klasa 5 w ramach lekcji języka polskiego. W naszej sali dosłownie fruwały kawałki papieru ozdobnego. Trochę trudności sprawiło nam przymocowanie paska do kartonika i korby do kręcenia. Niektórym udało się dokleić z przodu piszczałki. W efekcie powstały magiczne pudełka, w których być może uczniowie lub ich rodziny schowają trochę radości, by w smutnych chwilach mieć jej odrobinę pod ręką…
Anna Chmiel





